Rodzina

wtorek, 03 listopad 2015 14:21

Nowocześni rodzice
Wyróżniony

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
Oceń ten artykuł
(2 głosów)
Nowocześni rodzice Bin im Garten, Wikipedia [CC BY-SA 3.0]

Zapewne każdy wie, jak wiele dobrego przyniosły nam książki, szczególnie te, przeczytane w dzieciństwie. Obecnie, w dobie internetu wiele się nie zmieniło – wydawnictwa dalej publikują,, znane nam z młodości, opowieści. Robią to jednak w coraz ciekawszej formie. Dzieci dalej zafascynowane wspaniałymi bajkami wracają do swoich ulubionych bohaterów z radością - ale nie potrzebują już do tego książek.

Pewnie wszyscy pamiętamy uginające się od książek regały, ciężkie plecaki przepełnione podręcznikami i kolorowe czytanki do snu. Wszystko jednak pobiegło z duchem czasu, rewolucja nie zapomniała też o tej sferze życia. Początkowo do książek dodawano kolorowanki, zabawki, nieco później płyty audio - aż do teraz, kiedy to sama książka stała się dodatkiem. Powoli, lecz nieubłaganie papierowe czytanki zastępowane są czytnikami ebooków, tabletami i smartfonami. Nic więc dziwnego, że dzieci coraz częściej sięgają po elektroniczne urządzenia niż klasyczną lekturę.

Na świecie jednak szybko znaleźli się ludzie, którzy dostrzegli w tym zjawisku coś pozytywnego. To właśnie dzięki nim, wraz z cyfrową rewolucją, przyszła moda na tworzenie interaktywnych treści dla dzieci. Pierwsze cyfrowe bajki i opowiadania niestety szybko przegrały z tymi, emitowanymi w telewizorach. Dziś jednak sytuacja wygląda nieco inaczej. Dzięki rozwojowi tabletów i smartfonów oraz korzystaniu z możliwości, jakie niosą nam najnowsze technologie, cyfrowe bajki bezapelacyjnie zasłużyły sobie na (często niemożliwą do uzyskania) pełną uwagę naszych dzieci. W jaki sposób? Imię dziecka w bajce to dziś nic odkrywczego, ale już konkretne postać wzorowana na Twoim dziecku? Postaci wychodzące ze stron książek? To bardziej niż możliwe, ale czy aby na pewno zdrowe?

Faktem jest, że maluchy coraz więcej czasu spędzają przed ekranami, a mniej na podwórku. Konserwatywne mamy walczą z „cyfryzacją” dzieci twierdząc, że negatywnie wpływa ona na rozwój i wzrok naszych pociech. Tylko czy aby na pewno jest się czego obawiać? To zależy wyłącznie od podejścia. Komfort dla oczu podczas czytania zależy w dużym stopniu od kontrastu obrazu. W przypadku tekstu na kartkach książki rolę odgrywa format czcionki oraz jakość tła (papier może mieć różny odcień bieli). Pracując przy urządzeniach elektronicznych typu czytnik czy tablet, jakość obrazu możemy sami ustawić, stosownie do potrzeb naszych maluchów. Jeżeli więc dzieci skarżą się nam na zmęczone oczy, zmieńmy ustawienia wyświetlacza i po kłopocie. Najzdrowszym i najpewniejszym rozwiązaniem jest po prostu robienie przerw podczas czytania, po jednej godzinie, spędzonej przed ekranem, do urządzeń wróćmy po około 15 minutach - bo tyle czasu potrzebują nasze oczy, żeby odpocząć.


Nowocześni rodzice zamiast walczyć z technologią, po prostu mądrze ją wykorzystują. Zrozumieli, że dzieci mogą grać w proste gry, które uczą je kolorów, nazw, zręczności czy spostrzegawczości. Podobnie poglądy mają producenci zabawek edukacyjnych i przedsiębiorcy, inwestujący w rozwój wspomnianych wcześniej urządzeń mobilnych. Na rynku z dnia na dzień pojawia się coraz więcej aplikacji skierowanych do najmłodszych użytkowników. Programy takie są bezpieczne i przeważnie udostępniane zupełnie za darmo. Co nowego wnoszą edukacyjne aplikacje? Zasadniczo jedną bardzo ważną zmianę: w odróżnieniu od przestarzałej linearnej formy książek, opowieść toczy się wszędzie dookoła postaci – na zdjęciach, w dźwiękach i otoczeniu, w historii ludzi i miejsc. Dotykowy ekran pozwala twórcom nowych książek wykraczać poza dawne ograniczenia. Dzięki temu dzieci mogą klikać w morze i słuchać fal, czasem po raz pierwszy w życiu. Przed naszą pociechą więc otwiera się bezpieczny, interaktywny świat, w którym może wszystkiego dotknąć, posłuchać i poznać.

Kolejnym znaczącym plusem, oferowanym przez urządzenia mobilne, jest (w wielu przypadkach) pełna kontrola rodzicielska. Większość aktualnie dostępnych na rynku urządzeń mobilnych posiada tryb rodzica, dzięki któremu możemy ograniczyć dostęp naszej pociechy wyłącznie do aplikacji, którą chcemy zaciekawić malucha. Nie musimy się więc obawiać pozostawienia tabletu w rękach dziecka. Technologia wciąż się rozwija, jednym z pomysłów jest stworzenie aplikacji, która pozwoli bawić się jedną e-książką kilkunastu dzieciom naraz w różnych stronach świata – platforma ma służyć jako miejsce zabawy dla dzieciaków.

Korzystajmy więc z korzyści, jakie oferuje nam najnowsza technologia, ale rozsądnie. Dobrze wykorzystany tablet lub smartfon może przynieść naszemu dziecku znacznie więcej korzyści niż mnóstwo klasycznych książek w jego miejsce.
Pamiętajmy: technologia + maluchy to świetne połączenie, jeśli potrafimy umiejętnie wykorzystać dobrodziejstwa, oferowanych nam możliwości.



Dodaj tutaj swoją ofertę >>>


Czytany 1297 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 05 listopad 2015 12:42
Waldek Graban

Dramaturg, reżyser, radiowiec. Ceni dobrą książkę, film i pizze.
Bez pamięci zakochany w muzyce, sztuce i teatrze.
Znawca dowcipów i koneser piwa.