Rodzina

czwartek, 29 październik 2015 09:36

Czy rozwód rozwiązuje wszystkie nasze problemy?

Napisała
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Po ślubie Po ślubie kgorz - CC0 Public Domain / FAQ

Kilka lat temu Fundacja Mama i Tata prowadziła kampanię, w której zwracała uwagę na problem zwiększającej się liczby rozwodów. Celem tej kampanii społecznej było zasygnalizowanie ludziom faktu, że 70% kobiet i 60% mężczyzn, którzy się rozwiedli, żałują po latach, że nie walczyli o uratowanie swoich związków małżeńskich. Czy faktycznie rozwód jest w stanie rozwiązać wszystkie nasze problemy? Czy tylko tak nam się wydaje?

Jeżeli nie małżeństwo, to co?

Fundacja Mama i Tata mocno akcentowała w swoich spotach reklamowych hasło, które nawoływało młode małżeństwa do tego, by, nim podejmą ostateczną decyzję o przerwaniu małżeństwa, przemyśleli swoją decyzję. W 2011 roku, na zlecenie owej fundacji zostały przeprowadzone badania, z których wynikało, iż 80% Polaków postrzega rozwody jako autentyczny problem społeczny i rodzinny. Szacuje się, że w większych polskich miastach moda na rozwody dotyka aż 40% małżeństw, co uderza w 60 tysięcy cierpiących z tego powodu dzieci.

Rozwody są przedstawiane w prasie i telewizji, jako najlepsza i najszybsza metoda rozwiązania problemów małżeńskich. Jednakże, media zapominają, iż w tym wszystkim uczestniczą dzieci. Wiadomo jest, że w rodzinach rozbitych (tzw. Syndrom DDRR, czyli Dorosłe Dzieci z Rodzin Rozbitych), można zaobserwować różne dolegliwości natury psychofizycznej np. problemy z nawiązywaniem i utrzymaniem bliższych relacji społecznych, huśtawkę emocjonalną, pogorszenie stanu zdrowia czy problemy w nauce. Wychowywanie dziecka bez ojca również niesie za sobą negatywne konsekwencje. Badania, o których wspomina Fundacja mówią, że dzieci z rodzin rozbitych, mają większe szanse na to, aby wejść w grupy nieformalne, które np. zajmują się kradzieżą czy rozbojami. Jedocześnie dzieci, które doświadczyły rozwodu rodziców, są bardziej narażone na konflikty z prawem, porzucenie szkoły czy próby samobójcze niż dzieci, które wychowywane są w pełnych rodzinach.

Moda czy sposób na życie?

W Polsce coraz częściej obserwuje się modę na związki nieformalne, za którymi idą też pewnego rodzaju udogodnienia (pierwszeństwo w kolejce do państwowego żłobka czy przedszkola) oraz różnego rodzaju świadczenia socjalne. Ponadto według osób, które żyją ze sobą nawzajem, głównym powodem bycia w takim związku jest łatwość w jego rozwiązaniu w razie pojawienia się trudności.

Sądy wyszły naprzeciw zwiększającej się liczbie rozwodów. Aby przyspieszyć zakończenie nieszczęśliwych związków małżeńskich, zrezygnowały z pierwszej rozprawy, która miała na celu pojednania małżonków oraz zmniejszyli koszty postępowania sądowego.

Młodzi ludzie, zdają sobie sprawę z tego, iż rozwód wpływa negatywnie na rozwój emocjonalny dzieci, jednak wierzą w tzw. "kulturalny rozwód"- bez kłótni i problemów. Rodzice pragną wierzyć w to, że przez rozwód dzieci nie odczuwają cierpienia, gdyż nie są krzywdzone poprzez ciągłe kłótnie i awantury rodzinne. Często jest tak, że rodzice nie podejmują żadnych wcześniejszych prób ratowania związku. A przecież mamy takie możliwości jak np. poradnie małżeńskie czy grupy wsparcia przy kościołach, wystarczy tylko poszukać w Internecie. Większość problemów małżeńskich bierze się z tego, iż spędzamy ze sobą zdecydowanie zbyt mało czasu. Nasze rozmowy nie odbywają się na zasadach dialogu: to najczęściej monolog albo krzyk. Często dochodzą do tego problemy z alkoholem, narkotykami czy hazardem, które w obliczu wielkiego chaosu stają się dobrym pretekstem do szybkiego i skutecznego rozwodu. Jesteśmy zabiegani, szukamy nowych możliwości zarobkowania, a wspólne celebrowanie czasu wolnego przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.

Aspekt etyczny i moralny

Analizując różnego rodzaju materiały spotkałam się ze stwierdzeniem, że dzieci gorzej znoszą rozwód rodziców niż śmierć jednego z nich. Jest to związane z tym, że przez wiele lat dzieci z takich rodzin borykają się z problem poczucia winy oraz krzywdy. Są przekonane, że gdyby były bardziej grzeczne, lepiej się uczyły, sprawniej czytały czy uprawiały sport, rodzice byliby ze sobą na dobre i na złe, nigdy by do rozwodu nie doszło. Często w takim przekonaniu dożywają starości, nie godząc się na zmianę swojego myślenia.

Innym, trudnym aspektem rozwodu jest zakładanie nowych rodzin. Bardzo często jest tak, że będący w nowej rodzinie ojcowie, bardziej skupiają się na dzieciach i żonie z obecnego małżeństwa, zapominając lub ograniczając kontakt z dziećmi z pierwszego związku.

Pamiętajmy, że rozwód nie ułatwia nam życia, a nawet bywa, że je znacznie komplikuje (np. pogorszenie naszej sytuacji materialnej), a także cierpi na tym sfera duchowa, religijna. Najbardziej odczuwają to ludzie, którzy są mocno wierzący i praktykujący -  przez rozwód, tym samym będąc w nowym związku nie mogą przyjmować Komunii Świętej.

USA a problem z rozwodami

Nie tylko w Polsce rozwody są dużym kłopotem. Problem ten dotyka mieszkańców USA, gdzie ponad 40% małżeństw rozwodzi się, a kolejne związki zawarte na nich również nie są stabilne. Oczywiście najbardziej pokrzywdzone są dzieci, które wymagają przede wszystkim pomocy psychologicznej i terapeutycznej, gdyż są sfrustrowane, zagubione i często zaniedbane społecznie i emocjonalnie. Poza tym rodziny rozbite wymagają wsparcia finansowego i socjalnego, a z tym idą ogromne nakłady finansowe z budżetu Państwa.

Nim podejmiemy decyzję o rozwodzie...

...sprawdźmy wszystkie możliwe opcje, mogące go uratować. Skonsultujmy się z psychologiem, terapeutą, poszukajmy dobrej Poradni Rodzinnej. Udajmy się po poradę duchową do zaprzyjaźnionego księdza lub siostry zakonnej (jeśli jesteśmy wierzący); wypiszmy sobie pozytywne strony naszego małżeństwa oraz za co kochamy naszego męża lub żonę, zorganizujmy wakacje we dwoje, po to, aby przypomnieć sobie okres narzeczeństwa, pójdźmy na romantyczną kolacje i do kina. Nikt nie powiedział, że bycie we dwoje to bajka w kolorze różowym, że nie pojawią się na pewnym jego etapie problemy. Nie mamy w końcu recepty na udany związek, nad nim trzeba codziennie pracować, codziennie zaskakiwać i dawać się zaskoczyć. Rozwód to najłatwiejsze rozwiązanie problemu, ale czy jedyne?



Dodaj tutaj swoją ofertę >>>


Czytany 1238 razy Ostatnio zmieniany środa, 02 grudzień 2015 19:38
Ewa Guzowska

Jestem pedagogiem społeczno - opiekuńczym w trakcie doktoratu z pedagogiki na Wydziale Nauk Społecznych UG. Ukończyłam Studium Pomocy Psychologicznej w Warszawie oraz studia podyplomowe z zakresu Terapii i Diagnozy Dzieci z zaburzeniami w Gdańsku.

Pracowałam jako terapeuta uzależnień, a także jako pedagog szkolny w jednej ze szkół ponadgimnazjalnych w Gdańsku.

Prowadzę liczne szkolenia dla nauczycieli i pedagogów w województwie pomorskim. Współpracuję z Centrum Kultury Morena w Gdańsku, prowadzę tam zajęcia dla seniorów.

Od 2012 roku jestem wykładowcą przedmiotów pedagogicznych w Gdańskiej Wyższej Szkole Humanistycznej w Gdańsku, a od tego roku akademickiego współpracuję także z Wyższą  Szkołą Bezpieczeństwa w Gdańsku.

Moje zainteresowania dotyczą przede wszystkim sfer pedagogiczno - psychologicznych, oświaty oraz kultury.

Zamierzam pisać o problemach dzisiejszych rodzin, ich sposobie radzenia sobie z trudnymi sytuacjami życiowymi, a także o tym na co powinniśmy zwracać uwagę jako istoty czujące i empatyczne.

Życzę miłego czytania i komentowania moich artykułów.