Kultura

sobota, 14 listopad 2015 12:15

Krzysztof Myszkowski - Rozwód z rozsądku?

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Krzysztof Myszkowski - Rozwód z rozsądku? www.wikipedia.org [Creative Commons]

Sto koncertów rocznie, ponad 30 lat na scenie i pięćdziesiątka na karku, a wciąż mu mało. Mowa oczywiście o Krzysztofie Myszkowskim - liderze legendarnej już grupy "Stare Dobre Małżeństwo". W kwietniu wydana została płyta pod tytułem "Kompresja Ciszy" i zajęła trzydzieste miejsce na liście dyskografii zespołu. Czy na tym koniec? Nic bardziej mylnego.

Dwunastego listopada fotele w sali koncertowej Gdańskiej Filharmonii Bałtyckiej uginały się od gości, a o miejscu na parkingu można było tylko pomarzyć - wszystko dlatego, że po dwuletniej przerwie Myszkowski z zespołem znów odwiedzili Trójmiasto. Przepiękny, dwugodzinny koncert promował ciepłą jeszcze i w pełni autorską "Kompresję Ciszy", lecz ku zdziwieniu publiczności na fotelach znalazły się ulotki kolejnego albumu.
Na pytanie skąd ten (jak sam o sobie mówi) starszy pan ma tyle energii? Odpowiedział "Nie wiem".

Waldek Graban - Wszyscy pamiętamy Pański ślub z Janem Rybowiczem... dlaczego zaręczyny trwały tak długo?

Krzysztof Myszkowski - Rzeczywiście, minęło wiele czasu nim przetłumaczyłem jego wiersze na język piosenki.
W porównaniu ze Stachurą, Jan Rybowicz znacznie wcześniej i trwalej uwiódł mnie swoimi wierszami. Zanim jednak podzieliłem się z wami jego poezją, najpierw sam odpowiedzialnie je przyswoiłem.

WG - Wiem, że za pazuchą trzyma pan kolejną płytę. Czy "Nowa Przeszłość" jest rozwodem z Jankiem Rybowiczem?

KM - Nie, to nie jest rozwód. To jest po prostu wyczerpanie zapasów. Pożegnanie. Janek nie żyje. Nic nowego nie napisze.
Wszystko, co było wartościowe do przekazania Wam - zostało, może nie wyeksploatowane... ale wykorzystane. Fonograficznie więc nie będzie nowego ciągu, natomiast piosenki będą cały czas w repertuarze. Jest ich tyle, że można nimi żonglować do woli. Na pewno nie zostawię Janka na pastwę losu, zbyt długo opiekuję się jego schedą, żeby móc teraz powiedzieć o rozwodzie. O Janku zawsze będę pamiętał i mam nadzieję, że Wy również.

WG - Czy usłyszymy Pana kiedykolwiek w plenerze?

KM - Nie. Nie dlatego, że nie chce. Stare Dobre Małżeństwo jest aktualnie na poziomie "sterylnego grania", którego zrealizowanie jest technicznie niewykonalne w plenerze. Dlatego gramy tylko na salach zamkniętych. Nasz realizator siedzi nad konsolą cyfrową około pięciu godzin przed koncertem by wszystko poustawiać. My tutaj w Filharmonii Bałtyckiej jesteśmy już trzy godziny wcześniej, by poprawnie zainstalować sprzęt i podłączyć instrumenty.

WG - Dlaczego tak długo czekaliśmy na Pana autorskie teksty?

KM - Cóż, lepiej późno niż za wcześnie... - zaśmiał się pan Krzysztof.

Z uśmiechem pożegnaliśmy się z Krzysztofem Myszkowskim, Romanem Ziobro i Bolem Pietraszkiewiczem, dziękując za wspaniały występ. Nasi trzej muzycy z rozmachem udowodnili w Gdańsku, że bardzo dbają o atmosferę na swoich koncertach, a każdy ambitny utwór opiewają zabawnym komentarzem. 

Opuszczając ciepłą filharmonię i magiczny klimat bardzo ciężko jest się pogodzić z zegarkiem, który wmawia nam na siłę, że minęły tylko (!) dwie godziny... Muzyka Starego Dobrego Małżeństwo pozostaje w nas na długo po spotkaniu i jestem całkowicie przekonany, że nowa płyta dołączy do rodzeństwa i stanie się ponadczasowa.

 

 

 

 

 

 



Dodaj tutaj swoją ofertę >>>


Czytany 1089 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 17 listopad 2015 14:45
Waldek Graban

Dramaturg, reżyser, radiowiec. Ceni dobrą książkę, film i pizze.
Bez pamięci zakochany w muzyce, sztuce i teatrze.
Znawca dowcipów i koneser piwa.