Kultura

wtorek, 10 listopad 2015 13:53

"11 minut" Jerzego Skolimowskiego [Recenzja]
Wyróżniony

Napisała
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
kadr z filmu "11 minut" kadr z filmu "11 minut" foto: Robert Jaworski

Po ostatnim wybitnym filmie na polskie ekrany wraca Jerzy Skolimowski. Prawdziwy mistrz kina autorskiego tym razem opowiada historię zgoła inną od tej, którą zaprezentował w "Essential Killing". Tamta mocna, przerażająca i głęboko filozoficzna opowieść, niesie ze sobą coś więcej niż półtorej godziny przyzwoitej rozrywki kinowej. Niestety, ta sztuka nie udała się w najnowszym filmie.

"11 minut" to dwudziesty piąty - jubileuszowy - film mistrza Skolimowskiego. "Zdrada, zazdrość, przeznaczenie" - tymi słowami reklamuje się na plakacie. Niestety, ładunek emocjonalny, który niosą za sobą te słowa, nie wybrzmiewa na ekranie filmowym. Wszystko, co w tym obrazie ważkie, pozostaje w sferze werbalnej. Wydaje się, że Jerzy Skolimowski chciał nakręcić film nowoczesny, z mocno zarysowanymi postaciami, bez jednego głównego bohatera. Ten zabieg bez wątpienia mu wyszedł. Faktycznie nie ma tu jednej postaci, wokół której budowana jest fabuła. Wątki rozbijają się na kilka osób, z których każda ma za sobą jakąś historię. Historię, która doprowadziła do punktu, w którym ich drogi się krzyżują. 

Koncept, który obserwujemy przez nieco ponad 80 minut trwania filmu, nie jest jednak ani niczym nowym, ani zaskakującym. Podobne zabiegi stosowano w kinie niejednokrotnie. Kilka osób, niezwiązanych ze sobą w żaden sposób, łączy wspólna tragedia. Żeby nie zdradzać rozwiązań fabularnych zaznaczę tylko, że podobne zagrywki zastosował między innymi Alejandro Gonzalez Inarritu w swoim brawurowym dziele "Babel". Oto poznajemy garść niezwykłych osobowości, które - targane kolejami losu - spotykają się w pewnym miejscu swojego życia. Kpina losu, przypadek, zrządzenie - to te słowa najtrafniej opisują to, co w "11 minutach" próbuje nam przekazać reżyser. 

Tak właśnie - choć nie wybitnie nowatorski - pomysł na film pozostaje niezwykle ciekawy. Przez długi czas trwania dzieła, zadajemy sobie pytanie o to, kiedy dostaniemy jakąś odpowiedź. Tymczasem na ekranie pojawiają się kolejne postaci, kolejne wątki i opowieści, a widzowie wciąż czekają na odzew. 

Kilka rzeczy jednak należy pochwalić. Niewątpliwie kunszt reżysera pozostaje w dużej mierze niezmieniony. Zgrabne prowadzenie postaci, budowanie napięcia, osadzanie scen w odpowiedniej - często zaskakującej - scenografii. Skolimowski pokazuje nam, że wciąż wie, jak się kręci filmy i opowiada historie. Niestety, nie wszystko tutaj "zagrało". Na wierzch wychodzą zaniedbania względem niektórych postaci, których historie opowiedziane zostały po macoszemu. Nie otrzymujemy wyjaśnienia co kieruje naszymi bohaterami, jakie są ich motywacje, dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. Zastrzeżenia te są szczególnie aktualne odnośnie dwójki bohaterów "11 minut". Nie chcąc jednak zdradzić zbyt wiele, powiem tylko, żeby widzowie zwrócili szczególną uwagę na dziewczynę z psem oraz młodego rabusia. 

"11 minut" to film bardzo nierówny. Miejscami niezwykle kunsztowny i dopracowany z niezłym pomysłem na rozwiązania fabularne. Momentami jednak chce się zapytać "po co to wszystko?". Gdzie po drodze zagubiła się cała historia? W natłoku szaleńczych zabiegów operatora, rozedrganej kamery i efektów dźwiękowych, zabrakło miejsca na pytania o sens opowieści. Dlaczego reżyser zabiera głos w tej sprawie? Jakie pytania chce nam zadać i jakich odpowiedzi poszukuje?

Mimo wszystko jednak polecam obejrzeć nowe dzieło Skolimowskiego. Choć nie do końca rozumiem zachwyt zagranicznej publiczności, znajduję w "11 minutach" kilka wartościowych momentów. Nie nastawiajmy się jednak na dzieło na miarę "Essential Killing". Podejdźmy do nowego obrazu mistrza jako pewnej ciekawostki. Przyjemnego filmu, który jednak nie sprowokuje nas do stawiania sobie pytań o sens czy jego brak. Ot, miły film na jesienny wieczór.

 



Dodaj tutaj swoją ofertę >>>


Czytany 1186 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 12 listopad 2015 14:00
Katarzyna Sudoł

Absolwentka kulturoznawstwa i studentka ostatniego roku filozofii. Lubię dużo wiedzieć. Zakochana w kinie i literaturze.